Menu

Konkurs Walentynkowy

Tort dla prezesa, wymalowanie całego ciała w barwach klubowych, tysiące przejechanych kilometrów na mecze lub przebiegniętych w szczytnym celu, a także skoki przez płot do parku maszyn lub oglądanie meczu w sektorze gości na własnym stadionie – fani żużla robią wiele szalonych rzeczy dla swoich ulubionych klubów i zawodników.

Polski Związek Motorowy ogłosił specjalny konkurs walentynkowy, w którym wygrać można zaproszenia na 2018 PZM Warsaw FIM SGP of Poland na PGE Narodowym i pochwalić się swoimi pomysłami, które pokazują miłość/oddanie do klubu lub ulubionego zawodnika.

Na najbardziej kreatywnych kibiców czekają podwójne zaproszenia na 2018 PZM Warsaw FIM SGP of Poland na PGE Narodowym. Konkurs trwa od 12 lutego od godziny 09.00 do 15 lutego do godziny 23:59 TUTAJ.

Czekamy na zabawne, niesamowite, a przede wszystkim warte pokazania innym historie. Fani żużla dokonują rzeczy niebywałych, ale czasami nie mają okazji, aby się tym pochwalić. Teraz jest szansa – mówi Przemysław Szymkowiak, media menedżer SGP w Warszawie.

Niesamowitych historii kibiców nie brakuje. – Mój kolega przed derbami ziemi lubuskiej kilka lat temu wymalował się cały na żółto-niebiesko od pasa w górę. Na plecach miał nazwisko Gollob, co i sam Tomasz zauważył na trybunie. Wzbudził sensację w sektorze i wśród fotoreporterów. Na pożegnaniu Tomka z reprezentacją na PGE Narodowym płakał jak dziecko… – wspomina Krzysztof Frączek, kibic z Gorzowa.

Kibice Falubazu Zielona Góra zapewne pamiętają wyczyn Tytusa Gołębiewskiego. – W 2016 roku postanowiłem przebiec 1961 kilometrów dla Falubazu. Cel ten udało mi się zrealizować, a wszystko ukończyłem Charytatywnym Biegiem dla Oli Łuczak w grudniu tamtego roku – relacjonuje kibic Falubazu.

Paweł Błoch, inny fan tego samego zespołu dodaje: – Spontaniczny wyjazd do Rzeszowa był najbardziej szalonym w moim życiu. O 8 rano zadecydowaliśmy, że jedziemy. Po drodze nasz samochód zaczął tracić moc, ponieważ tego dnia temperatura sięgała 40 stopni. Jednak wszystko dobrze się skończyło i 40 minut przed meczem dotarliśmy. Powrót do Zielonej Góry nastąpił o 6 rano, a na 7 szedłem do pracy. Było warto!

Dla drużyny i ulubionych zawodników robi się naprawdę wiele. – W wieku 12 lat przechodziłam przez płot do parku maszyn po zawodach, żeby choć przez chwilę być bliżej motocykli i swoich mistrzów – mówi Marta Sobera, która kibicuje FOGO Unii Leszno.

Piotr Wieszczyk, kibic forBET Włókniarza Częstochowa całkiem niedawno połączył zawodowe inspiracje z okazaniem uznania dla prezesa klubu. – Przekonałem swoje koleżanki z firmy, aby przygotowały jedyny na świecie egzemplarz tradycyjnego Torcika Wedlowskiego ze specjalnymi podziękowaniami za cały sezon 2017 dla prezesa Michała Świącika. Szaleństwa w tym nie ma, ale było zabawnie – wspomina.

Rafał Gurgurewicz, fan MRGARDEN GKM Grudziądz był na wszystkich meczach swojej ulubionej drużyny w latach 2015 – 2017 i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że mieszka blisko 500 km od Grudziądza. Przez trzy sezony przejechał ponad 30 tys. kilometrów za zespołem, któremu kibicuje.

Czasami dokonaniami są dla fanów również małe rzeczy. Kuba Łączkowski wspomina, że w 2001 roku podczas decydującego o złocie meczu jego Apatora ze Spartą Wrocław na stadionie przy ul. Broniewskiego nie było miejsc. – Zdecydowaliśmy się usiąść w sektorze gości, bo nie było tam nikogo. Oglądanie spotkania w takich warunkach zapamiętam na zawsze. I ta radość po zdobyciu pierwszego miejsca – bezcenna nie tylko dla nas, ale i ludzi w pozostałej części stadionu – wspomina.

Regulamin konkursu

Wykorzystujemy pliki cookies w celach statystycznych